
Gdy dziecko nie chce sprzątać.
Porządek i intymność w pokoju dziecka- jak zmotywować dziecko, by chciało sprzątać, nie bałaganiło, jak je przekonać, że warto utrzymywać porządek, jak zachęcać je do organizowania i uporządkowania swojej przestrzeni; na ile intymności możemy mu pozwolić, jak jednocześnie dać mu miejsce tylko dla siebie (np. sekretna półka) ale i nie bać się, że coś złego może być tam przetrzymywane?
NAJWAŻNIEJSZA KWESTIA: Sami dbajmy o porządek w domu – nie tylko jak mają przyjść goście czy w sobotę. Jesteśmy lustrem dla naszego dziecka.
Włączajmy dziecko w porządki – wspólne mycie podłogi czy wycieranie szafek. Ja mam jedną ściereczkę,
Ty masz swoją i szorujemy półeczkę. Wyższe półki – można dziecko postawić na krześle (nie spuszczamy malca z oczu,
w zależności od wieku podtrzymujemy). Nie jest tak, że dziecko musi z nami cały dom wysprzątać bo porządki na Boże Narodzenie musielibyśmy zacząć w kwietniu, chodzi o to, żeby dać dziecku szanse pomocy.
Konsekwentnie razem sprzątamy po zabawie, a nie, że mama za dziecko żeby było szybciej.
Dziecko musi mieć stałe miejsce, do którego chowa zabawki (jakiś kosz na klocki czy pudełko, szafka na misie, etc.)
Jeżeli dziecko coś wyleje, rozsypie, itp. dajemy Mu miotełkę (ściereczkę) i pokazujemy jak się to sprząta (bez względu na to czy zrobiło to przez przypadek czy specjalnie) – to pokaże Mu, że takie są zasady.
Nie wygłaszajmy długich kazań, bo dziecko i tak ich nie słucha. Za słowem musi iść zachowanie, np. Mama: „Nie podoba mi się, że rozlałeś zupę”. Koniec wypowiedzi, a równolegle do tego idzie po szmatkę i wręcza ją dziecku „Chodź razem posprzątamy”.
Pozwólmy dziecku razem z nami, z naszą pomocą umyć jakąś cenną rzecz – np kryształowy wazon – to znak dla dziecka, że wierzymy w Jego możliwości i ufamy Mu.
Ustalmy gdzie w domu zostawia się ubrania, które zakłada się na co dzień chodząc po domu domu, np. na krześle w łazience, każdy koło swojego łóżka na półeczce (raczej nie na podłodze, bo przecież zależy nam żeby dziecko wiedziało, że po podłodze się rzeczy nie rozkłada).
W zależności od warunków lokalowych (własny pokój czy własny kąt w pokoju gościnnym), jednak zawsze warto takie miejsce dziecku stworzyć, do którego wchodzimy jeżeli nas zaprosi.
Pukamy do drzwi pokoju dziecka/pytamy czy możemy koło Niego usiąść w jego kąciku.
Szanujemy intymność pozostałych domowników (znów zasada naśladownictwa) – nie otwieramy czyichś listów – dziecko może zanieść list tacie jeżeli taki do Niego przyszedł (mama daje dziecku list i mówi,
że to do taty i żeby Mu zaniósł, ale żeby nie otwierał).
Jeżeli mowa o starszych dzieciach (tutaj najczęściej dziewczynki, ale nie tylko), to nie czytamy ich pamiętników.
Opowiadamy naszym dzieciom o swoich ważnych sprawach, bo to pokaże dziecku, że liczymy się z Jego zdaniem i że także Ono może do nas przyjść ze swoimi sprawami skoro my do Niego przychodzimy
z naszymi.
Można w domu zrobić skrzynkę pytań i skarg – każdy wrzuca tam swoje kwestie i np. W sobotę się ją otwiera i wspólnie omawia (to dla dzieci potrafiących już pisać). Ważne, aby rodzice też tam pisali, bo inaczej dzieci poczują się oszukane.
Przygotowujemy listę spraw do załatwienia (na święta, na jutro, na wakacje – w zależności od okoliczności). Wypisujemy wszystkie rzeczy, które w związku z tym trzeba załatwić (też porządki) i każdy wybiera coś dla siebie – potem wszyscy pilnujemy się nawzajem żeby wywiązać się (Rodzice też muszą zrobić to, co do nich należy! Wymagajmy przede wszystkim od siebie, to nasze dzieci się od nas nauczą).
Bojąc się, że nasze dzieci może coś przed nami ukrywać w swojej szafeczce/pokoju, etc. Obserwujmy co się zmieniło w ich zachowaniu. Czy energicznie uciekają do pokoju, czy są przestraszone, gdy wchodzimy do salonu, gdzie jest ich szafka. Jeżeli coś nas niepokoi – siadamy na fotelu/kanapie, przytulamy dziecko do siebie, pytamy „Co byś zrobił gdybyś bardzo martwił się o swojego przyjaciela?” - dziecko odpowie i tym samym powie nam co my mamy zrobić, dalej można zareagować w stylu „Bo dla mnie Ty jesteś moim przyjacielem i ja się martwię, że masz z czymś problem i jest mi źle, bo nie wiem jak Ci pomóc”. (Rodzice muszą na prawdę chcieć być przyjaciółmi swoich dzieci, bo inaczej takie słowa wydadzą się naszemu dziecku dziwne i jakieś zakłamane czy podejrzane).
Można zaproponować dziecku wspólne przemeblowanie pokoju (propozycja zmiany w Jego królestwie) – dzięki temu za Jego przyzwoleniem i bez wścibstwa mamy szansę rzucić okiem na to, co wg nas kryj się za łóżkiem czy szafą.
NIE UDAWAJMY KOGOŚ KIM NIE JESTEŚMY żeby nagle zbudować zaufanie z dzieckiem – to tylko spowoduje jeszcze większe zamknięcie się dziecka a w nas wzbudzi większe podejrzenia!
NAJWAŻNIEJSZA KWESTIA: Sami dbajmy o porządek w domu – nie tylko jak mają przyjść goście czy w sobotę. Jesteśmy lustrem dla naszego dziecka.
Włączajmy dziecko w porządki – wspólne mycie podłogi czy wycieranie szafek. Ja mam jedną ściereczkę,
Ty masz swoją i szorujemy półeczkę. Wyższe półki – można dziecko postawić na krześle (nie spuszczamy malca z oczu,
w zależności od wieku podtrzymujemy). Nie jest tak, że dziecko musi z nami cały dom wysprzątać bo porządki na Boże Narodzenie musielibyśmy zacząć w kwietniu, chodzi o to, żeby dać dziecku szanse pomocy.
Konsekwentnie razem sprzątamy po zabawie, a nie, że mama za dziecko żeby było szybciej.
Dziecko musi mieć stałe miejsce, do którego chowa zabawki (jakiś kosz na klocki czy pudełko, szafka na misie, etc.)
Jeżeli dziecko coś wyleje, rozsypie, itp. dajemy Mu miotełkę (ściereczkę) i pokazujemy jak się to sprząta (bez względu na to czy zrobiło to przez przypadek czy specjalnie) – to pokaże Mu, że takie są zasady.
Nie wygłaszajmy długich kazań, bo dziecko i tak ich nie słucha. Za słowem musi iść zachowanie, np. Mama: „Nie podoba mi się, że rozlałeś zupę”. Koniec wypowiedzi, a równolegle do tego idzie po szmatkę i wręcza ją dziecku „Chodź razem posprzątamy”.
Pozwólmy dziecku razem z nami, z naszą pomocą umyć jakąś cenną rzecz – np kryształowy wazon – to znak dla dziecka, że wierzymy w Jego możliwości i ufamy Mu.
Ustalmy gdzie w domu zostawia się ubrania, które zakłada się na co dzień chodząc po domu domu, np. na krześle w łazience, każdy koło swojego łóżka na półeczce (raczej nie na podłodze, bo przecież zależy nam żeby dziecko wiedziało, że po podłodze się rzeczy nie rozkłada).
W zależności od warunków lokalowych (własny pokój czy własny kąt w pokoju gościnnym), jednak zawsze warto takie miejsce dziecku stworzyć, do którego wchodzimy jeżeli nas zaprosi.
Pukamy do drzwi pokoju dziecka/pytamy czy możemy koło Niego usiąść w jego kąciku.
Szanujemy intymność pozostałych domowników (znów zasada naśladownictwa) – nie otwieramy czyichś listów – dziecko może zanieść list tacie jeżeli taki do Niego przyszedł (mama daje dziecku list i mówi,
że to do taty i żeby Mu zaniósł, ale żeby nie otwierał).
Jeżeli mowa o starszych dzieciach (tutaj najczęściej dziewczynki, ale nie tylko), to nie czytamy ich pamiętników.
Opowiadamy naszym dzieciom o swoich ważnych sprawach, bo to pokaże dziecku, że liczymy się z Jego zdaniem i że także Ono może do nas przyjść ze swoimi sprawami skoro my do Niego przychodzimy
z naszymi.
Można w domu zrobić skrzynkę pytań i skarg – każdy wrzuca tam swoje kwestie i np. W sobotę się ją otwiera i wspólnie omawia (to dla dzieci potrafiących już pisać). Ważne, aby rodzice też tam pisali, bo inaczej dzieci poczują się oszukane.
Przygotowujemy listę spraw do załatwienia (na święta, na jutro, na wakacje – w zależności od okoliczności). Wypisujemy wszystkie rzeczy, które w związku z tym trzeba załatwić (też porządki) i każdy wybiera coś dla siebie – potem wszyscy pilnujemy się nawzajem żeby wywiązać się (Rodzice też muszą zrobić to, co do nich należy! Wymagajmy przede wszystkim od siebie, to nasze dzieci się od nas nauczą).
Bojąc się, że nasze dzieci może coś przed nami ukrywać w swojej szafeczce/pokoju, etc. Obserwujmy co się zmieniło w ich zachowaniu. Czy energicznie uciekają do pokoju, czy są przestraszone, gdy wchodzimy do salonu, gdzie jest ich szafka. Jeżeli coś nas niepokoi – siadamy na fotelu/kanapie, przytulamy dziecko do siebie, pytamy „Co byś zrobił gdybyś bardzo martwił się o swojego przyjaciela?” - dziecko odpowie i tym samym powie nam co my mamy zrobić, dalej można zareagować w stylu „Bo dla mnie Ty jesteś moim przyjacielem i ja się martwię, że masz z czymś problem i jest mi źle, bo nie wiem jak Ci pomóc”. (Rodzice muszą na prawdę chcieć być przyjaciółmi swoich dzieci, bo inaczej takie słowa wydadzą się naszemu dziecku dziwne i jakieś zakłamane czy podejrzane).
Można zaproponować dziecku wspólne przemeblowanie pokoju (propozycja zmiany w Jego królestwie) – dzięki temu za Jego przyzwoleniem i bez wścibstwa mamy szansę rzucić okiem na to, co wg nas kryj się za łóżkiem czy szafą.
NIE UDAWAJMY KOGOŚ KIM NIE JESTEŚMY żeby nagle zbudować zaufanie z dzieckiem – to tylko spowoduje jeszcze większe zamknięcie się dziecka a w nas wzbudzi większe podejrzenia!







